Gdzie w tym roku na ferie zimowe?

autor: • 16 stycznia 2023 • Lifestyle, NajnowszeKomentarze: (0)

Pani kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno – tłumaczył palacz w filmie „Miś”. No niekoniecznie, klimat się przecież zmienia. Nasze wybory, chociażby te feryjne, również.

Myślisz „ferie”, widzisz Zakopane albo szerzej – Podhale. Ale przecież wypoczynek zimowy nie musi odbywać się akurat w górach. Coraz częściej wybieramy destynacje na pierwszy rzut oka nieoczywiste, jak stoki narciarskie na Warmii i Mazurach, kameralne zamki i pałace, gdzie można naprawdę poczuć się gościem, a nie jednym z wielu turystów, a ci ceniący upały bardziej niż trzaskający mróz, kupują bilet samolotowy i wyruszają na piaszczyste plaże.

Makłowicz i tyrolskie knedle

Jakie kierunki zagranicznych wypadów upodobali sobie Polacy w ostatnim czasie? Raport przygotowany przez rankomat.pl podsumowujący ferie 2021/2022 pokazał zmianę: już nie ukochane przez wielu Włochy, ale Szwajcaria cieszyła się największą popularnością. Znaczenie zapewne miał fakt, że kraj ten nie wprowadził covidowych obostrzeń, zatem kierunek części wyjazdów wynikał raczej z konieczności niż z trendów. W tym sezonie wszystko wraca do normy – najchętniej chcemy jeździć na stokach włoskich i austriackich. Słowacja też jest wysoko.

– Dla mnie ferie to zawsze narty. I chciałem, żeby moi synowie też spędzali je na stokach – opowiada Robert Makłowicz, podróżnik, krytyk kulinarny, autor programów telewizyjnych. – Zawsze wybierałem Włochy lub Austrię. Dlaczego? Ano dlatego, że ferie trwają zbyt krótko, człowiek nie ma pewności, czy w ciągu 14 dni spadnie w Polsce śnieg, przecież to loteria. Co innego w Dolomitach albo w Alpach. Nie ma nic lepszego po kilkugodzinnym szusowaniu niż dobre jedzenie. Narty mają swoje rytuały, w każdym kraju inne. Jeżeli to południowy Tyrol, zjem knedle albo Kaiserschmarrn (omlet cesarski). Nie ma nic przyjemniejszego niż jedzenie na świeżym powietrzu zaraz po odpięciu nart, wierzcie mi państwo – zachwala.

Okazuje się, że coraz częściej Polacy chętnie spędzają ferie w cieplejszych miejscach. Przede wszystkim jest to południe Europy, Egipt czy Wyspy Kanaryjskie.

Alpaki i narty nad jeziorami

Feryjni patrioci, którzy w kraju szukają atrakcji, również nie mają na co narzekać. Polska ma urodzaj krajobrazów, każdy coś dla siebie znajdzie. Ferie mogą być atrakcyjne zarówno nad morzem, jak i jeziorami Warmii i Mazur. Oferta feryjna w miejscowościach, które nie są kurortami narciarskimi jest zazwyczaj bogatsza – hotelarze dobrze wiedzą, że konkurencja pod tytułem ferie zimowe jest trudna. I zdarza się, że w niej bezapelacyjnie wygrywają. Mogą też dopieszczać klientów bardziej niż wielkie hotele. A to akurat Polacy doceniają najbardziej.

Wybory Polaków podróżujących po kraju w ostatnich latach także wyraźnie się zmieniły, na co wpływ miała niewątpliwie pandemia. Szukaliśmy ofert kameralnych, oryginalnych, poza głównymi szlakami. Ten trend, nie dość, że pozostał, staje się coraz mocniejszy. Być może spodobała nam się nienachalność miejsc leżących trochę na uboczu.

– Potrawy przyrządzane z lokalnych produktów, sala zabaw dla dzieci, oczywiście pod opieką animatora; mini zoo, a w nim chociażby alpaki, rezerwat z danielami, przejażdżki bryczką albo na koniach, basen, strefa wellness, kulig, ognisko albo sanki. W dodatku tych ostatnich nie trzeba ze sobą przywozić, bo mamy je do dyspozycji naszych gości. Do tego jeszcze cisza, piękne widoki i historia – wylicza Agata Szymańska z Pałacu Mortęgi Hotel&SPA na Warmii. – To wszystko, wbrew pozorom, jest u nas na wyciągnięcie ręki. Co więcej, w regionie mamy także aktywnie działające stoki narciarskie!

Odrestaurowany Pałac Mortęgi jest na uboczu, ale to prawdziwa perła Warmii, nie tylko architektoniczna. Kto lubi ciszę, kto chce czuć się gościem, a nie klientem i jednym z wielu turystów, wybierze takie miejsce na feryjny wypoczynek. Tu, w otoczeniu natury, na rozległym terenie mieści się XIX-wieczny pałac i liczne zabudowania folwarczne z XIV wieku czy park w stylu angielskim z końca XIX wieku. Mali amatorzy jazdy konnej znajdą tu doskonale przygotowane konie, padoki i krytą ujeżdżalnię, gdzie można zarówno stawiać pierwsze jeździeckie kroki lub szlifować zdobyte już umiejętności pod okiem doświadczonych instruktorów. Mniejsze dzieci będą z pewnością zachwycone słynnym już w okolicy mini zoo, gdzie mieszkają egzotyczne zwierzęta. W Domu Magdalenki na najmłodszych gości czekają zabawy i zajęcia z animatorkami. Zaś miłośnicy białego szaleństwa mają do dyspozycji oddalone o przysłowiowy rzut beretem dwa wyciągi narciarskie (tak, tak, na Warmii też można pojeździć na nartach!) o wdzięcznie brzmiących nazwach: Kurza Góra i Zielony Zakątek.

Trochę historii, czyli ferie opałowe

Skoro już przy feriach jesteśmy, warto dowiedzieć się czegoś o ich historii. I wsiąść do dziwnego pociągu.

Historia polskich ferii zaczyna się w 1931 roku, kiedy to ustalono, że będą trwać aż trzy tygodnie. Tradycja przetrwała wojnę, w PRL-u ferie skrócono do dwóch tygodni.

Na marginesie: ciekawa jest historia zimowego odpoczynku od szkoły w Norwegii, ale tu poszło o… ekonomię. Koszty ogrzewania szkół zimą były tak duże, że prowadzenie zajęć zwyczajnie się nie opłacało. Ferie norweskie były więc na początku odpoczynkiem trochę wymuszonym oszczędnościami, nazywano je „feriami opałowymi”. W 1957 roku „opałowe” zmieniono na „zimowe”, ówczesnym władzom zależało na tym, żeby dzieci i młodzież spędzały dni wolne na świeżym powietrzu. Norwegowie ruszyli więc w lasy, na stoki i – rzecz jasna – do hoteli (2).

„Czy wiesz co to jest narciarski pociąg rajdowy? Czem była zima w dawnem pojęciu? Okresem zabitych na głucho okien, nudy, katarów i oczekiwania na wiosnę. Dla mieszkańców miasta zima była najbardziej utrapioną i straconą porą roku. Narty odkryły piękno zimy” – to opis eskapady „Dziesięć dni zimowych w Karpatach”, można go przeczytać na niepodlegla.gov.pl (3).

Lecznicza „Naftusia”

Pociąg narciarski po raz pierwszy wyruszył 21 lutego 1932 roku z Warszawy, Krakowa, Katowic, Lwowa i Poznania. Wagony łączyły się w okolicach Lwowa w jeden skład, który ruszał w Polskę. Pociąg odwiedzał po drodze najlepsze kurorty narciarskie, trasa miała 1200 km.

Jechał nocami, w ciągu dnia zatrzymywał się w miasteczkach, gdzie czekały stoki narciarskie. Świetna sprawa – przygotowywano kilka propozycji wypraw, a dla tych, którzy dopiero zaczynali przygodę z nartami organizowano przyspieszone kursy. Skład miał też wagon restauracyjny, można było pojeść i przy okazji kupić przewodniki, mapy, kartki pocztowe opatrzone specjalnym stemplem. Niestety, każdy pasażer miał obowiązek kupić też emaliowany żeton, pamiątkowy (najwyraźniej „zestaw obowiązkowy” wymyślono wcześniej niż w PRL-u).

Ze wschodu na zachód, od Hulculszczyzny i Karpat Wschodnich do Beskidów Skolskich. Tu, w Truskawcu można było delektować się wodą leczniczą „Naftusia”; tak, miała wyczuwalny zapach nafty, po Bieszczady, Beskid Sądecki i Krynicę Zdrój – słynną perełkę II RP, którą nazywano nawet „polskim St. Mortiz”. Do tego jeszcze Zwardoń w Beskidzie Żywieckim, Wisła, Zakopane.

Nikt nie patrzy na zegarek

Polacy pokochali narty i narciarski pociąg, chociaż podróż wcale nie była tania – koszt wynosił 200 zł. Dla zwykłego robotnika było to bardzo dużo, bo aż trzy miesięczne pensje. Kogo jednak na pociąg było stać, wracał ze wspomnieniami.

„Bo i cóż to za taki pociąg, w którym huczy od śmiechu i wesołych głosów, w którym nikt nie patrzy na zegarek, ziewając, który czeka czasem godzinę na zbłąkaną w górach owieczkę? I w którym każdy ma swoją kajutę czystą, wygodną, uprzejmą?” – wspominała pisarka Magdalena Samozwaniec (4).

W PRL-u niewielu podróżowało za granicę; wtedy nawet wyprawa w Tatry słowackie była wydarzeniem. Z ferii wracaliśmy przepełnionymi pociągami, autobusami, które często się psuły albo wpadały w zaspy. Nie każdy miał samochód. Dziś, kiedy w prawie każdej rodzinie jest samochód, wybrać kierunek jest łatwiej. Nie przejmujemy się, że linia kolejowa nie biegnie przez kurort, że pociąg się spóźni. Swoją drogą – powrót do „pociągu narciarskiego” byłby fantastycznym pomysłem.

TEKST: Renata Antosik

źródła:

1. https://rankomat.pl/turystyka/jak-polacy-spedzili-zime

2. https://www.mojanorwegia.pl/edukacja/jaka-jest-historia-ferii-zimowych-w-norwegii-i-kiedy-sie-zaczynaja-11161.html).

3. https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/podazaj-sladami-ii-rp-ferie-zimowe-w-stylu-retro/

4. https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/podazaj-sladami-ii-rp-ferie-zimowe-w-stylu-retro/

 

Pin It

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *