On grozi, bije, ale przeprasza

autor: • 4 lutego 2019 • Kobieta, NajnowszeKomentarze: (0)

Przemocowe związki mają różne oblicza, jednak można wyróżnić w ich dynamice pewien schemat: jak zachowuje się strona dominująca, jak ofiara. Sprawdź, czy to błędne koło lęku, poniżenia i niepewności nie dotyczy również Ciebie.

Według badań prof. Beaty Gruszczyńskiej sprzed dekady, nawet 150 kobiet w Polsce zostało zabitych przez swoich partnerów lub bliskie osoby. To najbardziej skrajna z postaci przemocy w domu. Zwykle jest znacznie bardziej „subtelnie”, co w pewnym sensie powoduje, że kobiety tkwią w toksycznych, niebezpiecznych relacjach.

Przecież tylko gnębi psychicznie, a nie bije. Przecież bije tylko mnie, ale nie dzieci. Przecież tylko nas bije, ale i zapewnia dach nad głową. Szukanie pozytywów nie jest racjonalne w takiej sytuacji, ale i trudno o racjonalne myślenie, gdy ofiara zmaga się z długotrwałym poniżeniem, życiem w strachu i niepewnością. Jak wygląda dynamika takiej relacji? W uproszczeniu przedstawia ją poniższy model.

1. Faza narastającego napięcia

Sprawca jest zdenerwowany i napięty, nawet błahostka powoduje awanturę. Często zaczyna pić więcej alkoholu, przyjmować narkotyki lub inne substancje zmieniające świadomość. Poniża ofiarę, prowokuje kłótnie. Sprawia wrażenie, że nie panuje nad swoim gniewem.

Osoba doznająca przemocy stara się opanować sytuację: uspokaja sprawcę, spełnia jego zachcianki, jest nadgorliwa w wywiązywaniu się ze wszystkich obowiązków, często przeprasza i bierze winę na siebie. Niekiedy osoby doznające przemocy cierpią w tej fazie na dolegliwości fizyczne, jak bóle żołądka, głowy, bezsenność, utratę apetytu. Są one wynikiem wciąż narastającego napięcia, które po pewnym czasie staje się nie do wytrzymania.

2. Faza gwałtownej przemocy

Sprawca wpada w szał i wyładowuje złość na ofierze/ofiarach. Wybuch agresji wywołuje zwykle jakiś mało znaczący drobiazg typu zbyt chłodny posiłek czy brak jakiegoś produktu. To w tej fazie może dojść do interwencji z zewnątrz, bo ofiary w afekcie wzywają pomoc. W trakcie trwania tej fazy ofiara stara się zrobić wszystko, aby uspokoić sprawcę i ochronić siebie i bliskich, jednak często, niezależnie od jej starań, wściekłość sprawcy narasta coraz bardziej.

Wówczas ofiara czuje się bezradna, ponieważ żaden ze sposobów: ani bycie miłym, ani unikanie, ani bierne poddawanie się sprawcy nie pomaga i nie łagodzi jego gniewu. Po zakończeniu wybuchu ofiara jest w stanie sDodaj plikizoku, nie może uwierzyć, że to się naprawdę stało. Jest zawstydzona, przerażona, oszołomiona, czego wyrazem staje się apatia.

3. Faza „miodowego miesiąca”

sprawca wyładował swoją złość i zdał sobie sprawę, że posunął się za daleko, następuje czas skruchy i okazywania miłości. Sprawca szczerze żałuje swojego zachowania, obiecuje, że to już więcej się nie powtórzy, znajduje usprawiedliwienie swoich czynów. Zaczyna zachowywać się tak, jak na początku znajomości: przynosi kwiaty, prezenty, dba o ofiarę i poświęca jej dużo czasu i uwagi.

Para w fazie „miodowego miesiąca” zachowuje się jak świeżo zakochana, a ofiara powoli zaczyna wierzyć, że partner się zmienił, i że wszystko już będzie dobrze. Czuje się kochana i sama też kocha, życie wydaje się jej piękne i pełne nadziei. Ofiara zapomina o tym co zaszło i to zatrzymuje ją w cyklu przemocy. Prawdziwym zagrożeniem fazy „miodowego miesiąca” jest to, że przemoc w kolejnym cyklu staje się zazwyczaj gwałtowniejsza.

Gdzie szukać wsparcia

Jeśli ten schemat opisuje również Twój związek, rozważ sięgnięcie po pomoc. Wsparcia należy poszukać zarówno wtedy, gdy doświadczyło się przemocy, jak i wtedy, gdy jest się jej świadkiem lub się ją podejrzewa.

Przydatne telefony i miejsca:

  • Ośrodek Pomocy Społecznej – znajduje się w każdej gminie
  • Policja – 997 lub 112
  • Prokuratura
  • Telefon wsparcia dla osób w kryzysie psychicznym 800 70 2222 (czynny całą dobę siedem dni w tygodniu)
  • Niebieska Linia: 22 668-70-00 (czynna codziennie w godz. 12.00-18.00)

Autorki: Justyna Wojteczek, Monika Wysocka (zdrowie.pap.pl)

Pin It

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *