Emocje i sposób ich wyrażania

autor: • 15 października 2020 • Lifestyle, NajnowszeKomentarze: (0)

Stan emocjonalny dziecka wpływa na to jak przyswaja wiedzę. To tylko jeden z powodów, dla których warto uczyć dzieci odczytywania własnych i cudzych emocji oraz radzenia sobie z nimi – apeluje Marzena Martyniak, psycholog z Instytutu Rozwoju Emocji. Podkreśla, że dzieci uczą się tego poprzez obserwację dorosłych.

Jakie pani, jako psycholog, zauważa problemy u dzieci w wieku szkolnym?

Dużo jest problemów społecznych i rówieśniczych. Z jednej strony problemy z uwagą, z koncentracją, a z drugiej dzieci często nie potrafią ze sobą współpracować, nie potrafią się komunikować z rówieśnikami, mają problem z rozwiązywaniem konfliktów, z agresją. Sporo dzieci ma też zaburzenia lękowe, np. reagują nieadekwatnie do sytuacji, przeraża je coś, co nie powinno wzbudzać lęku, reagują nad wyraz emocjonalnie np. na nową osobę czy rozstanie z jednym z opiekunów. Każda nowa sytuacja wywołuje u nich lęk nieproporcjonalny do sytuacji. Nie potrafią wyrażać emocji, są mocno impulsywne.

Sprawdź, czego objawem może być bunt u nastolatka

Muszę jednak w tym miejscu te dzieci obronić – one mają po prostu utrwalone niekorzystne techniki regulowania emocji. A uczą się ich poprzez obserwację reakcji dorosłych. Trudno jest wymagać, by one zachowywały się dobrze, kiedy my, dorośli zachowujemy się bardzo podobnie. Co z tego, że mówimy dziecku: „Nie krzycz”, jeśli sami krzyczymy? Co z tego, że mówimy „Nie przeklinaj!”, skoro przeklinamy.

Zauważam także szeroko pojęty brak szacunku, i to zarówno dla dorosłych, jak i dla rówieśników. Trudno jednak wymagać, by dziecko szanowało inną osobę, jeśli ono nie jest szanowane. To błędne koło. Dzieci funkcjonują jak w zaklętym kręgu: nie mają wsparcia od dorosłych, a kiedy próbują same sobie poradzić, nie do końca im to wychodzi.

Co można z tym zrobić?

Pomocne są w takiej sytuacji treningi umiejętności społecznych, dzięki którym problemy są rozwiązywane, które rozwijają konkretne umiejętności społeczne, ale także oduczają zachowań niepożądanych i nieadekwatnych.

W tym kontekście mówi się często o inteligencji emocjonalnej. Co to jest?

To tak naprawdę podejście do życia poprzez rozumienie świata, innych osób, świadomość siebie i tego, jak ja widzę i rozumiem siebie i świat. Innymi słowy to rozpoznawanie swoich emocji na płaszczyźnie werbalnej i niewerbalnej, rozumienie tych emocji, regulowanie i wyrażanie ich w prawidłowy sposób – taki, który jest zdrowy dla mnie, ale który jest również cenną informacją dla drugiej osoby, to umiejętność pokazywania w czytelny sposób, jak się czujemy.

Pewnie część z nas, gdy usłyszy, że ma niewystarczającą inteligencję emocjonalną pomyśli, że nie jest zbyt inteligentna…

Inteligencja emocjonalna jeszcze dla wielu osób jest zupełnie czymś nowym, wciąż wielu z nas nie wie, co to takiego jest, a lękamy się tego czego nie znamy. Słyszymy samo słowo: „inteligencja” i boimy się, że może ona być u nas słaba. Zawsze podkreślam, że inteligencję emocjonalną nabywamy w wyniku interakcji społecznych, czy to z rodzicami, czy to z rówieśnikami i rozwija się ona przez całe życie. Ten rozwój możemy rozpocząć niezależnie od wieku, choć najlepiej, kiedy rozpoczniemy to jak najwcześniej.

Jak wobec tego zadbać o to, aby dziecko miało jak największą inteligencję emocjonalną?

Jest takie stwierdzenie, że inteligentny emocjonalnie rodzic, to inteligentne emocjonalnie dziecko, a inteligentny emocjonalnie nauczyciel to inteligentny emocjonalnie uczeń. Dzieci spędzają w przedszkolu czy szkole dużo czasu, często więcej niż z rodzicami, więc to jest środowisko, w którym również powinno pracować się nad emocjami. Nie można w szkole czy przedszkolu powiedzieć rodzicom: pracujcie z dzieckiem, bo ono się źle zachowuje. Konkretne zachowanie dziecka gdzieś zostało wymodelowane. Ktoś mu je pokazał, skoro je naśladuje. I jeżeli chcemy coś zmienić, musimy pracować całościowo – w szkole nauczyciele z dziećmi i z rodzicami, a w domu rodzice z dzieckiem.

Dysponujemy programami rozwijania inteligencji emocjonalnej dla dzieci i dorosłych, dla przedszkoli oraz szkół. Obecnie można zrobić w tym temacie naprawdę dużo. Już u najmłodszych dzieci warto rozpoczynać rozwijanie inteligencji emocjonalnej, zwracając uwagę na emocje i akceptując je – to ważny element w budowaniu ich poczucia własnej wartości.

Jedną z najważniejszych rzeczy jest akceptowanie dziecięcych emocji. Ale każdych emocji, także tych nieprzyjemnych – bo one są częścią nas. Możemy nie akceptować sposobu wyrażania tych emocji, ale nie samych emocji. One po prostu są. Jeżeli nie podoba nam się zachowanie naszego dziecka, trzeba o tym rozmawiać. Mówmy mu wtedy: „Nie podoba mi się twoje zachowanie, “Chciałbym, żebyś następnym razem zrobił to”, zamiast „Przestań wrzeszczeć, cicho bądź”.

Chyba wiele osób ma problem w odróżnianiu emocji od wyrażania emocji…

Zdecydowanie tak, a kiedy poczucie własnej wartości zostanie naruszone, zaczynamy się bronić: wycofujemy się lub atakujemy.

Kiedy dorośli powinni poczuć zaniepokojenie zachowaniem dziecka?

Zazwyczaj już w przedszkolu daje się zauważyć, że coś jest nie tak. I jest to najwłaściwszy czas, by korygować zachowania i edukować dzieci, ponieważ to właśnie wtedy tworzą się nawyki emocjonalne w radzeniu sobie ze swoimi emocjami, czyli umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji, rozumienia ich, wyrażania i regulowania. Wtedy rozwojowo dziecko jest w stanie nabywać tę wiedzę. I z wiedzą zdobytą wtedy idzie w życie.

Nie zawsze jednak udaje się wychwycić problem w wieku przedszkolnym…

Jeżeli nie zdiagnozowaliśmy dziecka na etapie przedszkolnym, nie daliśmy mu wtedy choćby minimalnego wsparcia, bo nie zauważyliśmy, że coś jest nie tak, to z czasem coraz trudniej jest pracować z takim dzieckiem. Na etapie przedszkolnym, nawet u 5-6 latka, edukacja emocjonalna zajmie nam dużo mniej czasu, niż u dziecka starszego, u którego określony wzorzec zachowania jest utrwalony.

Najczęściej w przedszkolu czy szkole rodzice i nauczyciele zwracają uwagę na dzieci, które przysparzają problemy, czyli te ekspresyjne, i skupiają się na nich. Tymczasem to tylko jedna grupa dzieci. Druga to dzieci wycofane, pasywne, bierne – i z mojego punktu widzenia to ta grupa jest bardziej potrzebująca.

No dobrze, przegapiliśmy niepokojące objawy w przedszkolu – da się to nadrobić?

Oczywiście, że tak. Ważne, aby nie czekać, myśląc, że dziecko z “tego” wyrośnie. Nie wyrośnie, a nawyk zostanie utrwalony.

A co robić, kiedy mam w domu kilkulatka, który nie panuje nad złością?

Jeżeli jest to przedszkolak, to jak najszybciej pomóc mu regulować złość, aby nie zwiększyła się jej siła i aby dziecko nie wpadło w furię. Dla takich maluchów kojące jest przytulenie. Kiedy dziecko się już uspokoi, trzeba okazać mu zainteresowanie i spytać, co się stało i jak duża była złość. Można ustalić, co dziecko i ja możemy zrobić następnym razem, aby złość była mniejsza i rozmawiamy, jak można zareagować, kiedy ta sytuacja ponownie się pojawi. Pomagamy dziecku rozpoznać emocje, prawidłowo je nazwać, wyregulować i wyrazić.

Czy z dziećmi w wieku szkolnym postępujemy podobnie?

W szkole dużą rolę odgrywają nauczyciele. Mogą oni kształtować inteligencję emocjonalną u swoich uczniów poprzez określone zachowania: przyjazny stosunek do siebie nawzajem, unikanie stosowania kar i nagród, zmniejszenie ilości komunikatów nakazujących i upominających na korzyść stosowania wzmocnień pozytywnych. Takie zachowania wymagają dużo zaangażowania od nauczyciela, tego, by traktował swoich uczniów w indywidualny sposób, obserwował postępy i reagował, gdy coś idzie nie tak. To oznacza także dawanie dzieciom dużo swobody w zabawie oraz przy rozwiązywaniu konfliktów i problemów.

Warto pamiętać, że żeby dziecko przyswajało wiedzę, żeby umysł mu się otworzył na zdobywanie wiedzy, powinno doświadczać określonego nastroju, było lekko pobudzone, ale doświadczać przyjemnych emocji z grupy radości. Wtedy mózg jest najbardziej chłonny. Poszczególne grupy emocji sprzyjają bowiem danej aktywności. Dlatego warto zadbać o miły poranek, zanim dziecko pójdzie do szkoły.

Kolejny krok należy do nauczyciela, który powinien zadbać o zbudowanie dobrej atmosfery – niezależnie jaka jest to lekcja – czy to godzina wychowawcza, czy matematyka – powinien zrobić wszystko, by przenieść dziecko w odpowiedni stan, tak aby jego mózg otworzył się na wiedzę, aby chciało mu się uczyć.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Pin It

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *