Zmiana nawyków a zmiana świata

autor: • 9 maja 2019 • Kuchnia, NajnowszeKomentarze: (0)

 

Niektórym wystarczył reportaż o uboju chorych krów, innych przekonał szokująco drastyczny cykl życia kur w hodowli przemysłowej. Jednak niezależnie od przyczyn efekt jest istotny: zachód je coraz mniej mięsa. Wystarczy prosta zmiana w myśleniu: a może by dziś nie zjeść mięsa?

Trudno wyobrazić sobie polską kuchnię bez kiełbas, schabowego czy kurczaka. I nie trzeba wcale z tych dań rezygnować, by zacząć zmieniać świat na lepsze. Wystarczy zmniejszyć spożycie produktów zwierzęcych, by efekt był wymierny. I, niestety, wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli w dłuższej perspektywie zredukować ilość pochłanianego mięsa, niezależnie od preferencji. Dlaczego?

Populacja świata stale rośnie, a biedne dotąd społeczeństwa azjatyckie stają się coraz zamożniejsze. Chińczycy czy Hindusi jedzą coraz więcej mięsa, skoro mogą sobie na nie pozwolić, ale podobny trend obserwowaliśmy od lat na skalę światową. Od 1961 do 2014 średnie spożycie mięsa na świecie prawie się podwoiło – z 23 kg rocznie do aż 43 kg na osobę.

Pozwoliła na to m.in. przemysłowa hodowla zwierząt, której zalety długo przysłaniały nam wady. Z jednej strony wieprzowina czy drób trzymają stosunkowo niskie ceny, a nawet ryby hodowlane stały się codziennością na stołach zamiast rarytasem. Z drugiej – wartość tego mięsa jest znacznie niższa niż z tradycyjnego chowu, a przemysłowa hodowla ma wysoką cenę dla środowiska. Zużywa ogromne ilości wody, produkuje ogrom odpadów, drastycznie zwiększa emisję gazów cieplarnianych i obniża bioróżnorodność.

Na dokładkę proces produkcji mięsa jest tak okrutny, że dopiero wyciekające nielegalnie taśmy z kamer przemysłowych otwierają ludziom oczy. Ubój hurtowy, rozbiór mięsa z żywego zwierzęcia, gotowanie żywcem, zostawione na śmierć głodową słabe osobniki czy najzwyczajniej mielenie miliardów ledwie wyklutych kurcząt tylko dlatego, że mają niewłaściwą płeć (kogut jest niemal bezwartościowy w hodowli przemysłowej). Cykl życia kur na fermie mięsnej to zaledwie miesiąc – są przekarmiane, chorują, ale ich filet ma odpowiednią masę, by sprzedał się z zyskiem.

Każdy z tych czynników sam w sobie może zniechęcić, nawet jeśli markety przykleją sielską etykietę z „Krainy Mięs”, a nie z krwawej rzeźni, której sami pracownicy niejednokrotnie nie wytrzymują psychicznie.

I, na szczęście, widać już zmiany społeczne. W Szwecji spożycie mięsa spadło do najniższego poziomu od 30 lat, z kolei w USA znana organizacja Humane Society potwierdza, że co roku o kilkaset milionów sztuk spada ubój. Przyczyna – zmniejszone spożycie spowodowane refleksją na temat jedzenia.

Nie tylko tą natury ekologicznej czy humanitarnej, ale choćby zdrowotnej. Wędliny czy boczek są wyjątkowo niezdrowe z uwagi na proces powstawania, o wadach czerwonego mięsa również słyszymy coraz częściej, a ryba hodowlana traci część zachwalanych walorów prozdrowotnych znanych z ryb poławianych.

Wystarczyło, że ludzie zaczęli rozważać inne opcje posiłkowe: wegetariańskie czy wegańskie. I nie mówimy o każdym posiłku, lecz o ograniczeniu spożycia mięsa. Właśnie dlatego również w Polsce przybywa restauracji o takim profilu lub sekcji w kartach dań z potrawami bezmięsnymi. Można śmiać się z mody na „bezgluten” i „wege”, ale takie popularne ruchy mają swoje zalety. Każdy wybór falafela zamiast kebaba ma swoje znaczenie i warto dokonywać go świadomie, wiedząc o skutkach zmiany naszych nawyków!

Pin It

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *